Czy w Kielcach będzie referendum?
W Krakowie najprawdopodobniej odbędzie się referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Podobne pomysły pojawiają się również w innych miastach, chociażby w Kielcach. Według społeczniczki Anny Wilk może to zmobilizować władze stolicy województwa świętokrzyskiego do pracy. Opinie wśród kieleckich samorządowców są podzielone.
Od dłuższego czasu w kieleckiej polityce pojawiają się głosy dotyczące odwołania Agaty Wojdy z funkcji włodarza miasta. Pochodzą one ze środka oraz z prawej strony sceny politycznej. W ubiegłym roku prezydent nie otrzymała wotum zaufania, co może świadczyć o niechęci części radnych wobec jej pracy. Jeśli sytuacja powtórzy się w tym roku, radni większością 3/5 głosów będą mogli przegłosować uchwałę w sprawie referendum.
Kolejnym wyrazem sprzeciwu wobec polityki Agaty Wojdy była sesja budżetowa. W grudniu radni nie przyjęli projektu budżetu. Udało się to zrobić dopiero w styczniu. W tym samym miesiącu odwołano również przewodniczącego Rady Miasta z klubu Koalicji Obywatelskiej – Karola Wilczyńskiego. Po miesiącu i trzech głosowaniach wybrano jego następcę – Macieja Jakubczyka.
Głosy niezadowolenia mają pojawiać się także wśród mieszkańców. Część z nich uważa, że należy rozpocząć działania zmierzające do przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania Agaty Wojdy z funkcji prezydenta Kielc. Opinia ta została zaprezentowana na sali obrad rady miasta.
– Takie patrzenie społeczne na ręce może kogoś zmobilizować do pracy, patrząc na wspaniałe przykłady z Łodzi, z Krakowa itd. Chciałabym zobaczyć, co się stanie, jak takie zbieranie podpisów się rozpocznie. Chciałabym zobaczyć panią prezydent, jak jest w stanie jednak mobilizować swoje służby, mobilizować swoich pracowników, samą siebie mobilizować do tego, żeby nabierać tych kompetencji i żeby cokolwiek zrobić dobrego dla tego miasta – mówiła Anna Wilk z komitetu społecznego Przyszłość Placu Wolności.
Kością niezgody ma być budowa parkingu podziemnego pod rzeczonym placem oraz przebieg innych inwestycji infrastrukturalnych.
Do słów aktywistki odniosła się również prezydent Kielc, która podkreśliła, że są to celowe działania wymierzone w jej osobę.
– To, że takie hasło pada, nie jest dla mnie absolutnie żadnym zaskoczeniem. Już kilka miesięcy temu mówiłam, że według mnie sianie destrukcji, chaosów w Radzie Miasta, próba destabilizacji sytuacji w mieście jest działaniem, które ma doprowadzić do referendum. Myślę, że w paru głowach taki plan funkcjonuje – mówiła Agata Wojda.
Pomysł zorganizowania referendum skomentował również Marcin Stępniewski z klubu Prawa i Sprawiedliwości.
– Jeśli te nasze wskazywanie kierunków działań, wnioski do pani prezydent wciąż nie będą przynosiły rezultatu, jeśli pojawi się taka inicjatywa mieszkańców, to będziemy ją wspierać – podkreślił przewodniczący klubu PiS.
Działacz dodał, że głosy te wynikają z ogólnego niezadowolenia z rządów Agaty Wojdy. Zaznaczył również, że ważne jest skupienie się na sprawach istotnych dla Kielc.
W opinii przewodniczącego klubu Koalicji Obywatelskiej Michała Piaseckiego opozycja unika bezpośredniej odpowiedzialności za tę inicjatywę, która w jego opinii jest bezzasadna.
– Radni opozycji widocznie nie mają jeszcze decyzji w tej sprawie. Być może badają temat, ale nie mają też odwagi samemu o tym mówić, bo trzeba wtedy wziąć odpowiedzialność za organizację tego referendum. Ja jestem przekonany, że pani Agata Wojda cały czas będzie prezydentem. Jeśli będzie taka inicjatywa referendalna, to będziemy się do niej odnosić – mówił radny Michał Piasecki.
Pojawiające się głosy o referendum nie powodują od razu jego organizacji, ale przełamują pewien konwenans i rozpoczynają dyskusję na ten temat. Realne ryzyko jego przeprowadzenia nie jest obecnie duże, ale istnieje. Wszystko zależy od atmosfery politycznej, która w Kielcach nadal jest napięta. Czas pokaże, czy proces zmierzający do odwołania Agaty Wojdy rzeczywiście się rozpocznie.
Uważasz materiał za interesujący? Podziel się!



Opublikuj komentarz