Rośnie bezrobocie w Kielcach!

11 kwietnia obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Bezrobociem. Z tej okazji przyjrzeliśmy się, ilu mieszkańców województwa świętokrzyskiego zmaga się z problemem braku pracy. Niestety, zaobserwować można negatywny trend.

Bezrobocie stało się problemem w Polsce po 1989 roku i transformacji ustrojowej. Wcześniej to rząd zapewniał pracę, a wielu naszych krajan powtarzało popularną wtedy maksymę: „czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”.

Centralnie sterowana gospodarka była jednak nieefektywna, a przejście do kapitalizmu dla wielu stało się bolesnym doświadczeniem. Najwyższą stopę bezrobocia osiągnięto w lutym 2003 roku – 20,7%.

Świętokrzyskie przez lata należało do regionów o wyższym bezrobociu niż średnia krajowa. Nieco lepiej było w Kielcach, które zazwyczaj miały o ok. 3 punkty procentowe bezrobocia mniej niż reszta regionu. Do tego przez lata coraz łatwiej było znaleźć pracę.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, jeszcze w grudniu 2024 roku na terenie województwa świętokrzyskiego było 32 289 osób bezrobotnych, co stanowiło spadek o ponad tysiąc osób względem roku poprzedniego.

Z kolei w samych Kielcach, według danych Miejskiego Urzędu Pracy, w tym samym okresie było 4301 osób bezrobotnych, czyli o ponad sto mniej niż w grudniu 2023 roku (4464).

Trend się zmienił

I tak rok później w Kielcach było 5097 osób bezrobotnych, czyli o 796 więcej niż w 2024 roku. A im dalej w las, tym gorzej…

Styczeń 2026 – 5394 osoby bezrobotne, luty – 5503, marzec? Już 5579 – co oznacza wzrost o niemal 30 procent względem grudnia 2024 roku.

Ciekawie robi się także, gdy spojrzymy w bardziej szczegółowe statystyki. Około 1500 osób bezrobotnych nie ma żadnych kwalifikacji zawodowych. Bez pracy jest także 309 kobiet samotnie wychowujących co najmniej jedno dziecko. Z kolei aż 2664 osoby określa się jako „długotrwale bezrobotne”, co oznacza, że nie mają pracy od ponad 12 miesięcy.

Spróbujmy jednak zakończyć ten tekst pozytywną informacją. Tak zwana zharmonizowana stopa bezrobocia (wskaźnik używany w Unii Europejskiej) wynosi w naszym kraju 3,1% i jest… najniższym wynikiem w całej wspólnocie. Chociażby w Niemczech wynosi ona 4%, a w Hiszpanii nawet 9,8%.

Więc może i jest źle, ale przynajmniej sąsiad ma trochę gorzej.

Uważasz materiał za interesujący? Podziel się!

Opublikuj komentarz