Setki firm ze Świętokrzyskiego mogą skorzystać z SAFE. Jagna Marczułajtis-Walczak o programie dla regionu.
Czy unijny program SAFE (z ang. bezpieczeństwo) ma znaczenie dla bezpieczeństwa i rozwoju województwa świętokrzyskiego?
Jagna Marczułajtis-Walczak:
SAFE dotyczy bezpośrednio 437 podmiotów w województwie świętokrzyskim, a w skali całego kraju z programu mogłoby skorzystać prawie 12 tysięcy polskich przedsiębiorstw. Daje on pewność zatrudnienia tysiącom ludzi, poczucie bezpieczeństwa ich rodzinom i stabilność całych lokalnych społeczności. To są konkretne miejsca pracy, konkretne pensje i spokojniejsza codzienność dla wielu rodzin.
W naszym regionie mówimy między innymi o tak ważnych zakładach jak Mesko w Skarżysku-Kamiennej, które od lat są jednym z filarów polskiego przemysłu obronnego. Program SAFE oznacza dla takich firm realne zamówienia, rozwój technologii i możliwość dalszego wzmacniania polskiego potencjału produkcyjnego.
Ale jest też drugi wymiar – bezpieczeństwo w szerszym sensie. Silne państwo, nowoczesna armia i stabilna gospodarka to fundament rozwoju każdego regionu. Jeśli mamy możliwość jednocześnie wzmacniać odporność Polski i wspierać rozwój gospodarczy Świętokrzyskiego, to po prostu powinniśmy to robić.
Wiele osób komentuje dziś decyzję prezydenta o zawetowaniu ustawy dotyczącej SAFE. Jak Pani ją ocenia?
Przede wszystkim patriotyzm nie polega na głośnym krzyczeniu: „czołem żołnierze!”, pustych gestach czy symbolach – polega na tym, by dbać o bezpieczeństwo ludzi i o stabilną przyszłość kraju.
Decyzja polityczna, brak podpisu prezydenta, działa dziś przeciwko interesowi państwa – przeciwko wojsku, zakładom zbrojeniowym i tysiącom rodzin ich pracowników.
A na dzisiejszy świat musimy patrzeć trochę jak w roku 1939, bo zagrożenie jest realne i tu się chyba wszyscy zgadzamy. Program SAFE daje konkretną szansę na wzmocnienie armii, modernizację sprzętu i zdolności obronnych. W całej Unii to 150 miliardów euro inwestycji w przemysł obronny, z czego 43,7 miliarda euro (186,7 mld złotych) mogłoby trafić do Polski. To szansa, której nie możemy zmarnować.
Spróbujmy przełożyć tę decyzję na konkrety. Kto realnie traci na wecie prezydenta?
Przede wszystkim należy pamiętać, że aż 89 procent środków z programu SAFE ma trafić bezpośrednio do polskiego przemysłu i gospodarki.
A lista strat powodowanych przez weto prezydenta jest długa. Przepada ponad 7 miliardów złotych dla służb podległych MSWiA – Policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa. Pieniądze miały zostać przeznaczone na zakup sprzętu, między innymi na drony, radary, kamery termowizyjne, sprzęt transportowy czy wyposażenie ochronne dla funkcjonariuszy.
Przepadają też środki na projekty infrastrukturalne – inwestycje w drogi i kolej, które mają znaczenie nie tylko dla wojska, ale również dla nas, zwykłych obywateli. Jak podaje MSWiA, straci również fabryka w Skarżysku-Kamiennej. I tu kończy się polityka, a zaczyna życie, bo mówimy o realnych zamówieniach i prawdziwych pieniądzach, których nie będzie oraz o ludziach, których tą decyzją prezydent bezpośrednio krzywdzi.
Paradoks polega na tym, że SAFE był w dużej mierze polską inicjatywą. Dlaczego więc właśnie w Polsce wywołuje dziś tak duże polityczne emocje?
To jest chyba najbardziej zaskakujące, że w większości państw Unii Europejskiej SAFE jest traktowany po prostu jako narzędzie wzmacniania bezpieczeństwa, a tylko w Polsce stał się przedmiotem ostrego sporu politycznego. A pamiętajmy, że to był polski pomysł i to my możemy być jego największym beneficjentem.
To trochę tak jak w sporcie: kiedy pojawia się możliwość wspólnego treningu, dostępu do lepszego sprzętu i wsparcia dla całej drużyny, większość zawodników po prostu z tego korzysta. Tylko u nas ktoś uznał, że trzeba zatrzymać się na starcie i zacząć dyskusję o tym, czy może jednak samemu będzie łatwiej, taniej, lepiej… I wolę nawet nie myśleć, co stoi za tą logiką.
Bezpieczeństwo Europy jest dziś wspólną sprawą. Rosyjska agresja na Ukrainę pokazała jasno, że żaden kraj nie jest samotną wyspą. Wspólne inwestycje w obronność, technologie i przemysł zbrojeniowy to nie jest ideologia – to najlepsza odpowiedź na realne zagrożenie.
Na koniec zapytam szerzej: czym według Pani przejawia się prawdziwy patriotyzm?
Patriotyzm nie polega na krzyczeniu z sejmowej mównicy czy na spotkaniach wyborczych. Krzyk jeszcze nikomu nie zapewnił bezpieczeństwa. Można bardzo głośno mówić o miłości do ojczyzny – jak robią to dziś politycy PiSu, czy to Przemysław Czarnek, czy Karol Nawrocki – ale prawdziwy patriotyzm weryfikuje się w decyzjach.
Patriotyzm to po prostu odpowiedzialność za państwo i za ludzi. Za żołnierzy, którzy potrzebują nowoczesnego sprzętu. Za pracowników zakładów zbrojeniowych – także tych w Skarżysku-Kamiennej i całym województwie świętokrzyskim – którzy chcą uczciwie pracować i mieć pewność jutra. Za przedsiębiorców i pracowników branż powiązanych, którzy wiedzą, że bezpieczeństwo kraju to także bezpieczeństwo ich pracy.
Mówimy przecież o programie obejmującym 129 projektów obronnych i dziesiątki miliardów euro inwestycji.
Dlatego zamiast krzyczeć o patriotyzmie, lepiej go po prostu robić – podejmując decyzje, które wzmacniają bezpieczeństwo Polski, rozwój świętokrzyskiej gospodarki i stabilność życia mieszkańców regionu.

Uważasz materiał za interesujący? Podziel się!



Opublikuj komentarz