Kolumna prezydencka chciała zepchnąć z drogi innego uczestnika ruchu?

Nagranie kierowcy wywołało w internecie sporo emocji. Mężczyzna twierdzi, że jadąc odcinkowym pomiarem z dozwolonymi 140 km/h, zobaczył za sobą BMW, które miało migać długimi światłami. Jak relacjonuje, przyspieszył do około 160 km/h, by wyprzedzić ciężarówki i zrobić miejsce jadącym za nim samochodom. Autor nagrania przyznaje, że obawiał się zepchnięcia z drogi.

Po zjechaniu na prawy pas miał zorientować się, że jedzie za nim kolumna z Mercedesem S-klasy i kilkoma BMW X5, które miały włącznone sygnały świetlne oraz dźwiękowe. Kierowca twierdzi, że był to przejazd prezydenta i wprost pyta go, czy w razie mandatu zapłaci za niego. Na końcu podaje dokładny adres swojej firmy i zaprasza prezydenta do rozmowy.

Jest jednak kilka pytań. Czy kolumna mogła w tej sytuacji wymagać od niego zjazdu z drogi, w taki sposób? Skąd kierowca wiedział, że w Mercedesie znajdował się akurat prezydent, a nie premier lub inna chroniona osoba? Oraz czy ta sytuacja wydarzyła się naprawdę?

Istotne jest również to, że nagranie zostało opublikowane z konta komisu samochodowego, a mężczyzna na końcu zaprasza prezydenta właśnie do swojej firmy. Czy poza nagłośnieniem sytuacji może to być również sposób na reklamę biznesu? Tego na podstawie samego nagrania nie da się rozstrzygnąć.

Czy mamy tu rzeczywiście kontrowersyjne zachowanie kolumny, czy historię przedstawioną w sposób, który ma przede wszystkim przyciągnąć uwagę?

Link do nagrania: https://www.facebook.com/share/r/19aK6DNKtA/?mibextid=wwXIfr

Uważasz materiał za interesujący? Podziel się!

Opublikuj komentarz